29.08.2015

Spring break

Zdarzyło Wam się kiedyś przeglądać stare zdjęcia i opłakiwać swój dawny wizerunek? Z zażenowaniem przyglądać się swoim stylizacjom sprzed lat, oskarżając przy tym najlepszą przyjaciółkę, że pozwoliła Ci w ogóle wyjść na ulicę? Nieprzemyślane kreacje, wariacje na głowie i do tego brwi od szklanki?
Wszystkie popełniamy błędy. Upewnij się, że na wiosnę nie zaliczysz żadnej wpadki!

Włosy
Liczy się to, by podkreślały Twoją urodę i Ci pasowały. Jeśli masz ochotę zafarbować włosy na fioletowo – zrób to (chyba wszystkie o nich zamarzyłyśmy widząc Katy Perry na rozdaniu nagród Grammy). Nie ulegaj żadnym trendom. Dopóki Twoje włosy będą zadbane i regularnie pielęgnowane – nie wyjdą z mody!
Rady: Unikaj suszarki, jeśli czas Ci na to pozwala. Warto też zainwestować w dobry jedwab do włosów. Jeśli je farbujesz, pamiętaj o regularnym odświeżaniu koloru. Odrosty nigdy nie wyglądają elegancko.
Cera
Wiosna to idealny czas na odgrzebanie kremów BB z czeluści kosmetyczek. Jeśli tylko możesz sobie pozwolić na delikatniejszy makijaż, wykorzystaj to. Skóra nabierze trochę blasku z pierwszymi promieniami słońca i pożegnasz wreszcie zmęczoną i bladą buzię. Jeśli jednak stale potrzebujesz dobrego krycia – upewnij się, że Twój podkład/korektor zawiera filtr SPF i pozwala Twojej skórze oddychać.
Idealnym wykończeniem makijażu będą róże na policzkach. Odcień nie ma tu znaczenia. Niech subtelne rumieńce będą zwiastunem ciepłych dni!
Rada: Poszukaj kosmetyków do makijażu w aptekach. Mogą kosztować niewiele a ochronią Cię przed pierwszym słońcem. Unikaj kupowania "byle jakich" podkładów nieznanych Ci firm - mogą tylko uszkadzać Twoją skórę.
Oczy
Każda z nas sama wie najlepiej w czym jej „do twarzy”. Warto jednak trzymać się kilku zasad i podpatrywać trendy. Wiosną chcemy wyglądać świeżo i bardziej naturalnie. Dlatego też proponuję nieśmiertelną kreskę nad okiem, lecz w bardzo subtelnym wydaniu. „Odważnym” polecam także delikatny look oparty jedynie na dobrej mascarze. Wykończyć można transparentnym cieniem o ciepłej tonacji. Dzięki temu podkreślimy ładnie tęczówkę (która wydawała się znikać pod efektownym smoky eye, powszechnym w chłodniejsze dni) i skierujemy uwagę na inne elementy makijażu.
Rada: Jeśli lubisz używać cieni, pamiętaj: kąciki oka zawsze powinny być bardzo jasne - to otwiera spojrzenie!
Brwi
Moda na grube, okazałe brwi opanowała cały świat. Dzisiaj, każda kobieta chce wyglądać niczym Audrey Hepburn. I nic dziwnego! Ten look jest bardzo świeży i dziewczęcy. Przyjęła go już chyba każda z nas, ale czy potrafimy prawidłowo go odtworzyć?
Jeśli macie piękne, gęste brwi - proszę, nie wyrywajcie ich. Naturalne, lekko podkreślone kredką wyglądają najlepiej. Jeśli jednak nie obdarzono Was pięknymi, mocnymi włoskami a marzycie o brwiach panny Delavigne - oto krótka instrukcja. 
Najważniejsze, żeby nie stać się karykaturą własnej siebie. Nie dorysowujmy brwi na siłę. Wystarczy kilka pociągnięć kredki by delikatnie je zaznaczyć. W przypadku bardzo rzadkich włosków sprawdzi się minimalny łuk lub linia całkiem prosta. Z kształtem warto eksperymentować, by znaleźć odpowiedni dla siebie. Nie przesadzajmy jednak z łukiem. Chyba żadna z nas nie chce wyglądać na zdziwioną albo (co gorsza) złą! 
Rada: Jeśli masz ciemne włosy - Twoje brwi powinny być ciut jaśniejsze od nich. Jeśli zaś jasne - możesz pozwolić sobie na trochę mocniejszy kolor.

Usta
To one odegrają wiosną największą rolę. Niemal cała paleta barw. Czerwień obowiązkowa. Śliwka i intensywne, chłodne róże. Jeśli z utęsknieniem czekasz na lato – koralowe usta nadadzą się idealnie. Wybierz kolor, który Ci się podoba (jeśli tylko nie jest to cielisty róż – chyba, że zależy Ci na wyglądzie a’la Kasia Skrzynecka) i odpowiedni odcień (ciepły lub chłodny) do tonacji skóry. Na cokolwiek się zdecydujesz – Twoje usta powinny być w centrum uwagi.
Rada: Dobre nawilżenie to podstawa. Możesz także użyć niewielkiej ilości kremu z SPF by jeszcze lepiej chronić usta przed wysuszeniem.


15.02.2015

Przepis pachnacy wiosna, czyli bardzo proste ciasteczka owsiane


Składniki (na ok. 20 ciasteczek):
- 1,5 szklanki płatków owsianych górskich
- kostka masła
- 2 łyżki miodu
- garść rodzynek
- garść słonecznika łuskanego
- dwa roztrzepane jajka
- szczypta cynamonu
- 2 łyżki cukru (opcjonalnie)
- 5 łyżek mąki pszennej
- gorzka czekolada min. 70%

Sposób przygotowania:
Masło rozpuścić na małym ogniu w niewielkim rondelku , dodać miód lub cukier, odczekać, aż się sklaruje. Wrzucić płatki owsiane, rodzynki, ziarna słonecznika, przyprawić szczyptą cynamonu. Owsiankową masę pozostawić do wystygnięcia (jeżeli naprawdę nie możecie doczekać się cudownego zapachu upieczonych łakoci, można postawić ją na zewnętrznym parapecie, mieszając co jakiś czas) Dodać jajka i mąkę. Piekarnik rozgrzać do temperatury 190 stopni. Na blaszce wyłożyć papier do pieczenia, dużą łyżką nakładać masę( ja zrobiłam ciasteczka różnych rozmiarów- większe i całkiem malutkie, żeby mieć potem mniejsze wyrzuty sumienia przy podjadaniu...Olka, ty perfidna oszustko). Na każde ciasteczko położyć niewielki kawałek gorzkiej czekolady. Piec przez około
 25 minut. Zapach w kuchni podpowie Wam, kiedy będą gotowe.

Chrupiące, aromatyczne i pożywne - czego chcieć od ciasteczek więcej? Smacznego :)




....a starannie opakowane mogą posłużyć za uroczy prezent prosto z serca!

04.02.2015

nailed it !

     

What’s today? Nail madness. Typical feminine topic, obviously, but versatile enough to bring it up once again. Pastels, white, classic black. Subdued colours, subtle ornamentation. Almond, oval or squoval nails. Everyone of us dreams about beautiful and well-groomed hands, which should be our showcase. Perfectly painted nails not only give us charm but also give the impression of higher elegance and self-confidence. I’m writing those awful obviousness as if from some guides such as „How to go out to people and not cry” … what a shame. Instead of sentimentalizing over the boring theory - I’ll introduce you to 3 golden rules, which will help you to differ well-painted nails from a cracow pigeon’s puke.

1. Never (Never ever) paint over chipped nail polish (a magical thing called by white girls a nail polish remover is available in every shop and costs only 1,40zł)


2. Avoid painting your nails in a bright colour if you don’t have removed cuticles - the excess of pigment is likely to settle on them, which looks, frankly speaking, unsightly and „hick”. 


3. Don’t overdo the growing of nails. There is nothing worse than falcon claws, which don’t let you open freely your bag and scare people away. On the other hand they would help you at night, in some dark, narrow street full of suspicious men in place of a pepper spray (anyway, with those nails, you wouldn’t be able to take it out of your pocket so whatever). I’m quite sure, that they would work better than a machete. However, for your every day routine I suggest a careful length which is safe for all of us.




  Co Was dzisiaj czeka? Paznokciowe szaleństwo. Typowo kobiecy temat, owszem, ale na tyle uniwersalny, aby po raz kolejny go poruszyć. Pastele, biel, klasyczna czerń. Stonowane kolory, subtelne ozdoby. Wypiłowane na migdał, półokrągło lub w  delikatny prostokąt. Każda z nas marzy o pięknych i zadbanych dłoniach, które winny być naszą wizytówką. Perfekcyjnie pomalowane paznokcie nie tylko dodają uroku, ale także sprawiają wrażenie większej elegancji i pewności siebie. Piszę takie wstrętne oczywistości rodem z poradników "Jak wyjść z domu do ludzi i się nie rozpłakać",że aż wstyd. Zamiast rozczulania się nad nudną teorią - 3 złote zasady, które pomogą Wam odróżnić dobrze pomalowane paznokcie od wymiocin krakowskiego gołębia.

1. Nigdy (ale to PRZEnigdy) nie nakładaj lakieru na stare warstwy. (magiczna rzecz nazywana przez białogłowe zmywaczem czai się w każdym sklepie, w dziale kosmetyków już od 1,40zł)

2. Unikaj malowania paznokci jasnym lakierem, jeśli nie masz dokładnie usuniętych skórek -nadmiar pigmentu lubi się na nich osadzać, co wygląda lekko mówiąc nieestetycznie i "wieśniacko"

3. Nie przesadzaj z zapuszczaniem płytki paznokcia. Nie ma nic gorszego, niż szpony sokoła, które nie są w stanie otworzyć swobodnie torebki i straszą ludzi w tramwaju. Co prawda przydadzą Ci się w nocy, w wąskiej, ciemnej ulicy pełnej podejrzanych typów, zamiast gazu pieprzowego.( którego z takim asortymentem i tak nie dasz rady wyciągnąć na czas z kieszeni:)). Jestem pewna,że zadziałają lepiej, niż maczeta. Jednak na co dzień, proponuję ostrożną długość, które nie zrobi nikomu krzywdy.



















Finally my wonders

A na koniec moje maleństwa: